Wideoblog
Facebook
Media lokalne
PSL protestuje przeciwko podniesieniu z 250 do 1000 zł granicy, od której kradzież byłaby uznawana za przestępstwo. Taka propozycja ma być omawiana na wtorkowym posiedzeniu rządu. PSL uważa, że podniesienie tego progu byłoby przyzwoleniem na drobną kradzież.
(…)
9 maja z ministrem sprawiedliwości Jarosławem Gowinem – m.in. w tej właśnie sprawie – mają spotkać się politycy PO z sejmowej komisji sprawiedliwości. „Wydaje się, że konieczne byłyby pewne zmiany systemowe – być może wprowadzenie innego rodzaju trybu postępowania dla poszczególnych przestępstw. Tym niemniej uważamy, że samo podniesienie górnej granicy jest rozwiązaniem niewystarczającym” – powiedział PAP Witold Pahl (PO), który ma uczestniczyć w spotkaniu z ministrem.
Czytaj całość: http://wyborcza.pl/1,91446,11679857,PSL_przeciwne_liberalizacji_przepisow_dotyczacych.html#ixzz1uJuGD1x4
Zniesienie awansów poziomych z punktu widzenia konstytucji było dopuszczalne – orzekł we wtorek Trybunał Konstytucyjny, oddalając skargę prezydenta, który chciał zakwestionowania tej noweli ustawy o sądach
Trybunał badał konstytucyjność zasad awansowania sędziów sądów powszechnych i prokuratorów po tym, jak w grudniu 2008 r. Sejm znowelizował ustawę likwidując instytucję tzw. awansu poziomego. Wniosek do TK złożył jeszcze prezydent Lech Kaczyński, krótko przed katastrofą smoleńską z 10 kwietnia 2010 r.
Awans poziomy sędziów polegał na tym, że pozostając w sądzie tej samej instancji, sędzia uzyskiwał status sędziego instancji wyższej – i tak w sądach rejonowych mogliby pozostawać i orzekać sędziowie sądów okręgowych, a długoletni sędziowie sądów okręgowych mogliby uzyskać status sędziego sądu apelacyjnego, ale orzekać wciąż w okręgu. Taki awans, przewidziany dla sędziów nienagannie orzekających na swym stanowisku co najmniej 15 lat, wiązał się m.in. ze wzrostem uposażenia.
(…)
ejm w piśmie do Trybunału opowiedział się za nieuwzględnieniem wniosku prezydenta i wyrokiem, że zaskarżone przepisy nie naruszają konstytucji. Jak mówił poseł Witold Pahl, wprowadzenie przed laty nowej ścieżki awansowej dla sędziów było sprzeczne z zasadami ustroju sądownictwa. „Takie zmiany są możliwe tylko wtedy, gdy zmienia się cały ustrój sądów – a to nie nastąpiło” – argumentował.
czytaj całość: http://www.rp.pl/artykul/756571,871915-TK–zniesienie-awansu-poziomego-sedziow—legalne.html
Rosja nie ponosi winy za zamordowanie Polaków pod Katyniem w 1940 roku – taką informację wydrukowały w czwartek „Moskowskije Nowosti”. Według nich strona polska prawie zupełnie przegrała sprawę wniesioną do Strasburga przez rodziny polskich oficerów pomordowanych w Katyniu. Jednak na wypadek gdyby poniedziałkowe orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka zawierało inne tezy niż podane w artykule, dopisano, że „rosyjskie władze nie powinny jeszcze świętować zwycięstwa”.
Według rosyjskiej gazety informacje podawane w tekście są wynikiem przecieku z samego trybunału. Zdaniem prawnika Witolda Pahla, posła PO, który z doświadczenia wie, jak przebiegają prace w Strasburgu, nie ma możliwości, aby ktokolwiek miał jakieś przecieki z orzeczeń.
Czytaj też: Rosyjskie media: Polska przegrała w Strasburgu ws. Katynia. Za Stalina nie odpowiadamy
- Chyba poniosło „Moskowskije Nowosti”. To raczej próba tworzenia gry medialnej lub chęć wpływania na trybunał. Podobne nieudolne metody znamy zresztą z przeszłości. Uważam, że standardy zachowania podstawowych praw i wolności obywatelskich w zakresie dostępności do sprawiedliwego wyroku stanowią dla sędziów w Strasburgu podstawę wyrokowania zgodnego z oczekiwaniami strony polskiej. Szczególnie starannie jest to zapewne przestrzegane w tej sprawie – mówi „Polsce” poseł. – Ktoś po prostu w Rosji „biega z kanistrem”, podgrzewając atmosferę po ostatnich obchodach katastrofy smoleńskiej. A przecież prawdziwa wielkość narodu polega także na przyznawaniu się do błędów. Ta trudna do odrobienia lekcja jest jeszcze przed Rosją. Tamtejsi wyborcy, którzy spodziewali się, że prezydentura Putina przyniesie im nową politykę, powinni się dziś mocno zastanowić nad tym, co produkują rosyjskie media. Bo – jak widać – przeciwnicy normalizacji stosunków polsko-rosyjskich mają w Rosji spore wpływy – zauważa poseł Pahl, członek Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
PO rozważa zmianę w prawie wyborczym. Partia chce, by czynne prawo wyborcze w wyborach samorządowych (prawo do oddawania głosu) uzyskiwali 16-latkowie,
a nie jak do tej pory – 18-latkowie. Nie wiadomo jeszcze, czy
nowelizacja będzie wymagała zmiany Konstytucji, zgodnie z którą: Obywatel polski ma prawo udziału w głosowaniu, jeżeli najpóźniej w jego dniu kończy 18 lat – czytamy w 62. artykule ustawy zasadniczej.
Posłowie PO w pracach nad nowym prawem chcą wzorować się na zagranicznych przykładach. – W Austrii podobne przepisy funkcjonują od 2007 roku, dyskusja rozpoczęła się w Finlandii i Norwegii – mówi poseł PO, Witold Pahl.
Politycy swoją inicjatywę tłumaczą wyjściem naprzeciw zainteresowaniu młodzieży polityką. – To
ciekawy pomysł. Środowisko młodych ludzi poniżej 18 roku życia jest już
na tyle ukształtowane, by mieć swoje zdanie w wielu sprawach, a z
drugiej strony by nie mieć legitymacji by je wyrażać w tak publiczny
sposób. Ta propozycja jest godna rozważenia – mówił na antenie Radia Zet wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego PO, Grzegorz Dolniak.
Przeciwnicy
pomysłu zarzucają Platformie świadomą manipulację w prawie wyborczym na
własną korzyść – partia Donalda Tuska cieszy się zdecydowanie
największą sympatią wśród nastolatków.
Dlaczego dać czynne prawo wyborcze tylko w wyborach samorządowych? Takie pytanie zadają z kolei politycy SLD. – Od
dawna postulujemy obniżenie czynnego prawa wyborczego do 17 lat. Niech
młodzież głosuje we wszystkich wyborach, a nie tylko samorządowych.
Dorosła już do tego - mówi szef SLD, Grzegorz Napieralski.
Zgodnie
z Konstytucją Rp, każdemu obywatelowi przysługuje pula praw
politycznych. Wlicza się w nią czynne prawo wyborcze w wyborach:
prezydenckich, samorządowych, parlamentarnych oraz prawo udziału w
referendum.
Kluby PO, PiS, PSL i Lewicy opowiedziały się wczoraj w Sejmie zaPosłanka PiS Beata Kempa
przedstawiając projekt uchwały, podkreślała, że materia prac komisji, w
której zasiada, obejmuje bardzo szeroki – liczący wiele tysięcy stron -
zakres materiału dowodowego. „Do komisji systematycznie napływają nowe
materiały” – dodała.
W ocenie Kempy członkowie komisji badającej
tzw. aferę hazardową ze względu na tempo jej prac nie są w stanie
rzetelnie przygotowywać się do przesłuchań. „Jesteśmy po prostu zdani
tylko i wyłącznie na wersję świadka, co jest niedopuszczalne” -
powiedziała. Kempa zwróciła uwagę, że „istnieje wysokie
prawdopodobieństwo, że niezbędne będzie przeprowadzenie konfrontacji
świadków”.
Poseł PO Witold Pahl, który w imieniu swego klubu
zadeklarował poparcie dla projektu przedłużającego prace komisji,
zapewniał, że żadna z sił politycznych nie jest zainteresowana ani nie
zgodzi się na „sprzątanie prawdy pod dywan”. Pahl podkreślał, że ogrom
materiału dowodowego spływającego do komisji oraz konieczność
współpracy z innymi organami spowodowały potrzebę przedłużenia czasu
prac komisji. (PAP)
Platforma planuje rewolucję w wieku- Austria już w 2007 r. uchwaliła stosowne zmiany,
dyskusja na ten temat rozpoczęła się w
Finlandii i Norwegii – mówi poseł PO Witold Pahl. Słomka polemizuje ze
zdaniem posła Platformy. Politolog nie ma zaufania do takich rozwiązań.
- Kiedy w Austrii obniżono granicę wyborczą do lat 16 okazało się, że
większość osób w najniższym przedziale wiekowym głosowała na
ekstremistyczne ugrupowania. Dzieje się tak dlatego, że osoby w tym
wieku są najbardziej podatne na populistyczne programy i formy kampanii
wyborczej – zwraca uwagę politolog.
W Sejmie rozpoczęła sięPoseł PO Witold Pahl,
który w imieniu swego klubu zadeklarował poparcie dla projektu,
zapewniał, że żadna z sił politycznych nie jest zainteresowana
„sprzątaniem prawdy pod dywan”. Podkreślał, że ogrom materiału
dowodowego spływającego do komisji oraz konieczność współpracy z innymi
organami spowodowały potrzebę przedłużenia czasu prac komisji.
Przedstawicielka PiS Marzena Wróbel
zwróciła uwagę, że PiS od początku stało na stanowisku, że w uchwale
powołującej komisję wyznaczono zbyt szybki i „nierealny” termin
zakończenia jej prac – koniec lutego 2010 r.
Również poseł PSL Franciszek Stefaniuk
uznał, że pierwotny termin zakończenia prac komisji był nierealny,
m.in. z powodu dużej liczby świadków do przesłuchania i ogromu
materiału dowodowego. Poseł ocenił, że koniec kwietnia jako termin
zakończenia prac komisji jest realny pod warunkiem, że tempo prac
będzie takie jak do tej pory.
- Myślę, że termin 30 kwietnia będzie realny, jeśli przewodniczący Mirosław Sekuła
będzie utrzymywał tak szybkie i dobre tempo. Uważam, że jeśli będzie
takie tempo i taka dobra atmosfera w komisji – kłaniam się wszystkim za
wyrozumiałość – jeśli nie będzie jakiś klęsk i kataklizmów, to do 30
kwietnia będziemy mogli realnie zakończyć pracę i przedstawić raport.
To mądry termin i cieszę się, bo takiej zgodności jeszcze nie widziałem
- mówił Stefaniuk.
Podobnie poseł Lewicy Bartosz Arłukowicz
podkreślał, że lutowy termin zakończenia prac komisji był nierealny.
Zapewnił, że Lewicy w komisji nie chodzi o „ściganie pędzącego
królika”, ale o wyjaśnienie prawdy, a do tego potrzeba czasu i
dokumentów. W czasie debaty poseł zapowiedział, że jego klub złoży
poprawkę zakładającą przedłużenie czasu pracy komisji do końca czerwca.
Sejm powołując w ubiegłym roku komisję śledczą wyznaczył termin
zakończenia jej prac na koniec lutego 2010 roku. Jednak niemal
natychmiast po rozpoczęciu prac zaczęto mówić o wydłużeniu tego terminu.
W projekcie PiS zaproponowano zapis mówiący, że komisja jest zobowiązana do złożenia sprawozdania do dnia 30 kwietnia 2010 roku
Ogrom materiału dowodowego, długa lista świadków, noW środę posłowie debatowali nad projektem PiS. Głosowanie najprawdopodobniej w piątek.
„Śledczy zdani tylko na świadków”
Projekt uchwały przedstawiła Beata Kempa z PiS. Posłanka podkreśliła,
że ze względu na tempo prac, śledczy nie są w stanie rzetelnie
przygotowywać się do przesłuchań. – Jesteśmy po prostu zdani tylko i
wyłącznie na wersję świadka, co jest niedopuszczalne – powiedziała.
Kempa zwróciła uwagę, że „istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że
niezbędne będzie przeprowadzenie konfrontacji świadków”.
Wśród argumentów przemawiających za wydłużeniem czasu prac komisji
posłanka wymieniła również fakt, że prokuratura nie przekazała jeszcze
„dużej części materiału dowodowego w postaci stenogramów rozmów (…)
sporządzonych w wyniku działań operacyjnych CBA”.
„Nie chodzi o ściganie pędzącego królika, a o prawdę”
- Żadna z sił politycznych nie jest zainteresowana „sprzątaniem prawdy
pod dywan” – mówił w imieniu PO Witold Pahl. Podkreślał, że ogrom
materiału dowodowego spływającego do komisji oraz konieczność
współpracy z innymi organami spowodowały potrzebę przedłużenia czasu
prac komisji.
Przedstawicielka PiS Marzena Wróbel zwróciła uwagę,
że PiS od początku stało na stanowisku, że w uchwale powołującej
komisję wyznaczono zbyt szybki i „nierealny” termin zakończenia jej
prac – koniec lutego 2010 r.
Również poseł PSL Franciszek Stefaniuk uznał, że pierwotny termin
zakończenia prac komisji był nierealny, m.in. z powodu dużej liczby
świadków do przesłuchania i ogromu materiału dowodowego. Poseł ocenił,
że koniec kwietnia jako termin zakończenia prac komisji jest realny pod
warunkiem, że tempo prac będzie takie jak do tej pory.
Podobnie poseł Lewicy Bartosz Arłukowicz
podkreślał, że lutowy termin zakończenia prac komisji był nierealny.
Zapewnił, że Lewicy w komisji nie chodzi o „ściganie pędzącego
królika”, ale o wyjaśnienie prawdy – a do tego potrzeba czasu i
dokumentów. W czasie debaty poseł zapowiedział ponadto, że jego klub
złoży poprawkę zakładającą przedłużenie czasu pracy komisji do końca
czerwca.
Kwiecień idealny na pisanie raportu”
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski poinformował około południa, że z
informacji uzyskanych od szefa komisji hazardowej Mirosława Sekuły (PO)
wie, iż planowane jest zakończenie przesłuchań do końca marca. – Więc
kwiecień będzie dobrym okresem na napisanie i przyjęcie raportu
końcowego z prac komisji – ocenił.
Kamiński (znów) przed komisję
We wtorek prezydium hazardowej komisji śledczej ustaliło dalszy plan
pracy śledczych. Od 4 marca komisja ma wznowić przesłuchania. Na 23
marca zaplanowano ponowne przesłuchanie – tym razem w trybie niejawnym
- byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego oraz sekretarza kolegium ds.
służb specjalnych Jacka Cichockiego.
Poseł Witold Pahl był dzisiaj gościem Batavia Cafe. Poniżej znajduje się link do rozmowy.
http://www.rmg.fm/news/show/6746
Możliwość używania przez Służbę Więzienną paralizatorów i środków
utrudniających więźniom ucieczkę, zmiana zasad odpowiedzialności
dyscyplinarnej funkcjonariuszy oraz doprecyzowanie innych zapisów,
zakłada rządowy projekt ustawy o Służbie Więziennej. W czwartek
dyskutowała o nim sejmowa komisja sprawiedliwości.
Szef pracującej nad projektem podkomisji Witold
Pahl (PO) powiedział, że prace komisji potrwają zapewne do stycznia, bo
posłowie i przedstawiciele związków zawodowych więziennictwa zgłaszają
różne propozycje do projektu. Według niego uzgodnienia wymagają jeszcze
zasady współdziałania Służby Więziennej z policją w sprawie
konwojowania więźniów. „Będą o tym rozmawiać wiceministrowie
sprawiedliwości i spraw wewnętrznych” – dodał.
Projekt określa
katalog środków przymusu bezpośredniego, które mogą zostać użyte przez
strażników zarówno wobec osadzonych, jak i osób, które przychodzą do
nich na widzenie, a zakłócą porządek w więzieniu. Do użycia dopuszczone
zostaną elektryczne paralizatory oraz specjalna blokada na kolano,
którą zakłada się skazanemu, by nie mógł uciec.
Wobec
odwiedzających skazanego, którzy zakłócą porządek na terenie więzienia
możliwe będzie stosowanie: siły fizycznej, kajdanek lub prowadnic,
siatki obezwładniającej, chemicznych środków obezwładniających,
urządzeń oślepiających, paralizatorów, pałek służbowych i pocisków
niepenetracyjnych z broni gładkolufowej.
Zlikwidowane mają
zostać sądy dyscyplinarne Służby Więziennej. W zamian za to
wymierzaniem odpowiedzialności służbowej mają się zająć dyrektorzy
jednostek. Według autorów projektu, funkcjonowanie sądów
dyscyplinarnych nie sprawdziło się w praktyce, a orzeczenia zapadłe
przed tymi sądami były kwestionowane przez sądy administracyjne, zaś w
skład sądów dyscyplinarnych wchodziły czasem osoby nieposiadające
jakiejkolwiek wiedzy prawniczej. Sądów dyscyplinarnych nie ma w wojsku,
policji ani straży granicznej, podobnie ma być teraz w Służbie
Więziennej.
Będą ograniczenia dla funkcjonariuszy i
pracowników SW, co do podejmowania przez nich działań mogących podważyć
ich autorytet urzędowy lub działalności, w której wykorzystuje się
służbowe informacje do celów pozasłużbowych. W przepisie ma się pojawić
zakaz utrzymywania przez nich jakichkolwiek pozasłużbowych kontaktów z
osobami pozbawionymi wolności, a także zobowiązanie do utrzymania w
tajemnicy informacji o osobach pozbawionych wolności.
Zapisano,
że kandydat do SW musi poddać się m.in. procedurze sprawdzającej
(przesłanka dawania rękojmi zachowania tajemnicy) i otrzymać
poświadczenie bezpieczeństwa na mocy ustawy o ochronie tajemnicy.
Projekt
wymienia też przesłanki do zawieszenia funkcjonariusza w czynnościach
służbowych i jego uprawnienia co do wysokości otrzymywanego uposażenia
wprowadzono podobne do innych służb mundurowych. Chodzi o
doprecyzowanie przepisów określających zasady zawieszenia w
czynnościach służbowych funkcjonariuszy Służby Więziennej, gdy zostanie
aresztowany. Zastrzeżono, że zawieszenie w czynnościach służbowych
powinno trwać przez cały okres aresztu. Obligatoryjne zawieszenie ma
następować w przypadku przestępstw umyślnych, a fakultatywne – w
przypadku przestępstw nieumyślnych i naruszenia przepisów
dyscyplinarnych.
Proponowane przepisy mają też wypełnić lukę
prawną dotyczącą zakresu gromadzenia, przetwarzania informacji i danych
osobowych o aresztowanych i skazanych – w tym także czekających na
odbycie kary oraz zasad i trybu udzielania przez SW informacji o
osobach obecnie lub w przeszłości pozbawionych wolności. Na mocy ustawy
Służba Więzienna będzie mogła może przetwarzać informacje i dane
osobowe, także bez zgody i wiedzy osób, których dotyczą.